Co wiemy o edukacji? / Cz. I

Co wiemy o edukacji? / Cz. I

Wydawać by się mogło, że na temat edukacji wiemy naprawdę sporo. Każdy z nas przecież chodził do przedszkola i szkoły, posiadał podręczniki, skrupulatnie notował w zeszycie to, co mówił nauczyciel. Corocznie obchodzimy nawet Dzień Edukacji Narodowej! Skoro tyle mieliśmy (i w sumie nadal mamy) z nią do czynienia, to czy faktycznie  edukacja powinna nam się kojarzyć głównie ze szkołą, tablicą z kredą, nauczycielem? Czy nie ma nic pomiędzy? 

Zacznijmy od początku, czyli od pochylenia się nad terminem edukacja

Zaglądam do Internetu, z pomocą przychodzi Wikipedia:

„Edukacja – ogół procesów i oddziaływań, których celem jest zmienianie ludzi, przede wszystkim dzieci i młodzieży, stosownie do panujących w danym społeczeństwie ideałów i celów wychowawczych[1].

Pojęcie edukacji jest związane z wychowaniem i z wykształceniem człowieka we wszystkich fazach rozwojowych[2]. Pojęcia edukacyjne wychowanie i wykształcenie są ściśle związane z nauką pedagogiczną, która odpowiedzialna jest za prawidłowy i zharmonizowany proces edukacji społeczeństwa.”

Ok, zastanawiam się nad pierwszym zdaniem. Zerkam na autora – Wincenty Okoń, polski pedagog i profesor, członek PAN. Patrzę na datę wydania słownika, w którym zawarte jest owe zdanie – 1998 rok. Mam mieszane uczucia głównie przez wydźwięk tego zdania: „ogół procesów i oddziaływań, których celem jest zmienianie ludzi […] stosowanie do panujących w danym społeczeństwie ideałów i celów wychowawczych.” Czyli w dużym skrócie edukacja to działania, które mają zmienić ludzi (w tym ich sposób bycia, postrzeganie otaczającego świata, poglądy polityczne etc.) w imię panujących społecznych ideałów?

Zagłębiam się w postać Wincentego Okonia, z pomocą znów przychodzi Wikipedia:

„[…] był autorem teorii kształcenia wielostronnego, w myśl której w nauczaniu należy uwzględniać stronę teoretyczną, praktyczną i emocjonalną nauczania, a nie jedynie teoretyczną.”

To brzmi zdecydowanie lepiej, ale wciąż nie czuję, aby termin edukacja został prawidłowo określony. Zaglądam do internetowej wersji Encyklopedii PWN:

„[…] ogół czynności i procesów mających na celu przekazywanie wiedzy, kształtowanie określonych cech i umiejętności.[3]

Uważam, że tym razem trafiłam zdecydowanie lepiej; nie ma wzmianki o zmienianiu ludzi (także ich poglądów i wszelkich działań prowadzących do ujednoliconego modelu społeczeństwa), tylko o przekazywaniu wiedzy i kształtowaniu – ale bez nacisku. Taka właśnie powinna być edukacja – nie powinna siłą wpływać na ludzi ani nic narzucać, powinna posiadać w sobie pewną elastyczność i inspirację – to może zaprowadzić nas na zupełnie nieodkryte lądy, nauczyć nas czegoś nowego, zaciekawić, ale przede wszystkim: dać wybór. Wszak zdecydowanie lepiej jest uczyć się dla siebie, niż pod dyktando innych.

Edukacja i jej formy

Zdecydowanie najczęstszy i zarazem najpowszechniejszy model, z którym się spotykamy to edukacja formalna (inaczej zinstytucjonalizowana), za którą na etapie edukacji wczesnoszkolnej oraz szkolnej odpowiada MEN, natomiast za edukację formalną studentów w szkolnictwie wyższym – MNiSW. Formalność w tym wypadku oznacza zakończenie procesu, który prowadzi do udokumentowania edukacji poprzez uzyskanie dyplomu, świadectwa czy certyfikatu. Program nauczania jest odgórnie ustalony i obowiązuje on w takim samym zakresie nauczycieli/wykładowców, jak i uczniów/studentów.

Z kolei edukacja nieformalna to proces, który na dobrą sprawę trwa u człowieka całe życie – kształtują się postawy, wartości, umiejętności i wiedza, którą pozyskujemy przeżywając różne doświadczenia, także powiązane z wpływem edukacyjnym otoczenia związane z byciem w różnych grupach społecznych, rówieśniczych, rodzinnych, ale także doświadczając oddziaływania mass mediów. Co może być przykładem edukacji nieformalnej? Np. różne konkursy o wydźwięku edukacyjnym, projekty, filmy, a także gry i przeróżne symulacje! W „składzie” edukacji nieformalnej możemy spotkać się także z edukacją rozrywkową, bliżej znaną jako edutainment, wynikającą z hybrydy dwóch słów o (pozornie) skrajnym znaczeniu: education i entertainment. W tym wypadku jedno nie wyklucza drugiego – zamysł tego połączenia idealnie oddaje powiedzenie „uczyć bawiąc”. Sama hierarchia ważności tego słowa również nie jest przypadkowa – celem przede wszystkim jest edukacja, natomiast rozrywka to sposób, który uatrakcyjnia cały ten proces. Mówiąc prościej – programy, które wykorzystują edutainment edukują poprzez użycie metod rozrywkowych, czyli są swego rodzaju narzędziem do „rozrywkowej” edukacji. Ich głównym celem jest zaktywizowanie osoby do nauki oraz zbudowanie interakcji pomiędzy edukatorem (lub też narzędziem edukacji) a osobą uczącą się.

Kolejna forma edukacji, z którą możemy się spotkać to edukacja nieoficjalna – przeważnie idzie w parze z oficjalnym procesem nauczania lub szkolenia, ale nie prowadzi do uzyskania w sposób sformalizowany dyplomu czy certyfikatu. Taka forma uczenia się może mieć miejsce w pracy lub w ramach aktywności organizacji społeczeństwa obywatelskiego (np. organizacje pozarządowe, młodzieżowe, związki zawodowe, kluby sportowe etc.).

Z pewnością każdy z nas miał w swoim życiu do czynienia z codziennymi sytuacjami, które nie były planowanie i wydarzyły się totalnie niespodziewanie, a okazały się źródłem cennej wiedzy lub doświadczenia. To zjawisko ma swoją nazwę – edukacja akcydentalna (inaczej ad hoc) i na dobrą sprawę jest niczym innym, jak zdobyciem tzw. doświadczenia życiowego, którego nie nauczymy się w żadnej szkole ani na żadnym kursie – lekcją jest codzienność.

Wiemy już, że edukować można się poprzez różne sposoby, zatem w całym zestawieniu nie mogło zabraknąć samodzielnej formy nauczania – samoedukacji, która jest formą wzbogacenia i pewnego rodzaju „wzniesienia” nauki na wyższy poziom w momencie, kiedy aktualna edukacja nie spełnia już oczekiwań osoby uczącej się lub też została zakończona na etapie edukacji formalnej. Branie odpowiedzialności za własną edukację może okazać się rozpoczęciem wyjątkowo inspirującej drogi – w końcu to od Ciebie zależy, czego będziesz się uczyć, z jaką częstotliwością i zaangażowaniem. Samodyscyplina i dobry plan to główne składniki przepisu na osiągnięcie założonego celu!

Jak widać – form edukacji jest wiele. Ze zdecydowaną większością z nich mamy do czynienia na co dzień – czasem nieświadomie, jak przy edukacji akcydentalnej a czasem bez możliwości wyboru, jak w przypadku edukacji formalnej (przynajmniej do określonego wieku).

W drugiej części artykułu pochylimy się nad edukacją pozaformalną. Ten obszar zdecydowanie najmocniej dotyczy naszej działalności – chcemy przybliżyć Wam, czym się zajmujemy i czym się kierujemy. Postaramy się zweryfikować – czy edukacja formalna faktycznie ma moc zmiany?  

Jeśli macie pytania, które Was nurtują – śmiało możecie je zadawać pod tym postem – dołożymy wszelkich starań, by odpowiedzieć na każde, które się pojawi. Pamiętajcie, zajmujemy się edukacją, jakiej by ona formy nie miała – jesteśmy tutaj dla Was!

Baśka


[1] Okoń W., (1998), Nowy słownik pedagogiczny, Warszawa, Wydawnictwo Akademickie „Żak”.

[2] Jankowski D., (2007), Edukacja wobec zmiany, Wydawnictwo: Adam Marszałek.

[3] https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/edukacja;3896542.html [stan na 26.12]